Niektóre filmy zasługują na to, aby wracać do nich po latach. „Drogę do El Dorado” przemierzyłem właściwie tylko raz, niedługo po światowej premierze, która odbyła się w 2000 roku. Animacja ze studia DreamWorks Animation niedawno pojawiła się na Netflixie, więc stwierdziłem – a co mi tam. Może warto?


Opowieść łotrzykowska, romans, dramat, rewelacyjna komedia pomyłek. A wszystko w czasie wielkich odkryć, kiedy to legendy i folklor z Ameryki Południowej splatają się w magiczną całość.

Akcja filmu rozgrywa się dokładnie w 1519 roku, kiedy to Hernan Cortes kierował ekspedycją w poszukiwaniu złotodajnych terenów. Jednak to nie on jest prawdziwym złoczyńcą. A przynajmniej nie jedynym.

Dwóch drobnych oszustów, Tulio i Miquel, zdobywa mapę prowadzącą do legendarnego El Dorado, kiedy jednak docierają do złotego miasta, sprawy przestają toczyć się po ich myśli.

Wspaniale zrealizowana opowieść, w której doskonała jest chemia między bohaterami, a w bardzo ciekawy sposób oddano również istotę boskości i tworzenie się mitów. Złota animacja. Naprawdę

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here