Z każdą kolejną rocznicą Powstania Warszawskiego przywołuję projekt „Hardkor 44” – szalenie ambitny i wciąż niezrealizowany film, którego reżyserii swego czasu miał się podjąć Tomasz Bagiński, który co jakiś czas wspomina animowany projekt. „Wydaje mi się, że dojrzeliśmy już, żeby wzorem innych krajów traktować nasze dziedzictwo historyczne nie tylko jako muzealne wspomnienie, podstawkę pod znicze i fundament pomników, ale też jako źródło do wykorzystania dla kultury masowej. Tak też się buduje wspólne przeżycia. Hardkor44 to wyzwanie, na które być może jest ciągle za wcześnie, ale wciąż rozpala mi wyobraźnię i powoduje głód” – tak o tym tytule mówi nasz ceniony artysta. Co wiemy na temat wojennego widowiska?


hardkor 44

Na temat animacji ze studia Platige Image mówi się – z większą lub mniejszą częstotliwością – od wielu lat. Pierwotnie premiera filmu miała odbyć się jeszcze w 2012 roku, później przełożono ją o kolejne miesięcy. Opracowanie widowiska miało odbyć się w technologii 3D, a dokonać tego miał zespół magików z Platige Image pod dowództwem Tomasza Bagińskiego we współpracy z Muzeum Powstania Warszawskiego. Do scenariusza historii przewidziano Tobiasza Piątkowskiego (współautor komiksu o polskim szpiegu, Kazimierzu Leskim) oraz Łukasz Orbitowski, ceniony literat wywodzący się ze środowiska fantastycznego.

Hardkor6

„Hardkor 44” to opowieść, w której akcja rozgrywa się u schyłku 1944 roku. Warszawa została podzielona na dwie części – jedną, która jest we władaniu powstańców i drugą, która należy do niemieckich żołnierzy. W mieście zdominowanym przez chaos pojawia się Arnold – były żołnierz, który w niejasnych okolicznościach zniknął po kampanii wrześniowej. Kompletuje on ekipę nietypowych specjalistów – są to przestępcy i outsiderzy, a nawet kolaboranci. Jedyni, którzy mogą przeciwstawić się wojskom demonicznego SS-mana Wagnera, który sprowadził eksperymentalny oddział cyborgów bojowych, osławione wunderwaffe zdolne do całkowitej destrukcji Warszawy i odwrócenia losów wojny…

Hardkor4

Sam koncept, wyjściowy pomysł, realizatorski zamysł – prawdziwy sztos. Mijają jednak lata, a o filmie cisza jak makiem zasiał. W jednym z wywiadów dla Stopklatki Bagiński ujawnił, że kiedyś do niego (filmu Hardkor 44 – przypis red.) wrócę. Im mocniejsze masz na tamtym rynku (w Hollywood – przypis red.) nazwisko, tym dziwniejsze rzeczy możesz robić. Tarantino czy Nolanowi wolno więcej. A ja dopiero zaczynam. Jest to wypowiedź z końcówki 2015 roku, gdy mówiono o planach na film Wiedźmin, który miałby zostać zrealizowany w kinowej Fabryce Snów. Teraz, jak wiadomo, przygody Geralta powstają, a i owszem, ale w formie serialu dla Netflixa, jak i projektu anime – w projekcie uczestniczy zresztą również Bagiński. Mało tego. Rodzimy twórca został również reżyserem aktorskiej wersji „Rycerzy Zodiaku”, kultowego anime z lat 80.

Ostatnio nasz ceniony animator podzielił się kolejnymi szczegółami na temat zarzuconego projektu. Wiemy już, kim byłby czarny charakter z filmowego widowiska „Hardkor 44”. Co na jego temat mówi Tomasz Bagiński? „Naszym głównym złoczyńcą w filmie miał być Oskar Wanger, luźno oparty na postaci Oskara Dirlewangera, rzeźnika Woli, kanalii tak podłej, że w filmie pewnie musielibyśmy go zmiękczać, bo nikt by nie uwierzył, że można być aż tak zdemoralizowanym bydlakiem. Raz na jakiś czas, przy okazji prac nad postaciami kolejnych złoczyńców w innych projektach, wracam do Oskara, żeby sobie przypomnieć czym jest prawdziwy cień. Jest to jedna z niewielu postaci prawdziwych czy fikcyjnych, których rozgryźć nie potrafię. Ten gość przybył do Warszawy z najniższego kręgu piekła a potem do piekła wrócił. Jest jak układanka z Hellraisera – krwawą zagadką” – wyjaśnia za pośrednictwem swojego facebooka reżyser.

Co z „Hardkorem 44”? Nie wiadomo. Biorąc pod uwagę wszystkie zobowiązania Bagińskiego i inne projekty należy być ostrożnym w przewidywaniach. Warto jednak czekać, bo projekt zapowiada się ambitnie i nader ciekawie.

1 KOMENTARZ

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here