Czas ponownie otworzyć drzwi starej szafy, bo prawdziwie wielka literatura jest uniwersalna i wiecznie żywa. Przez dziesięciolecia kolejne pokolenia czytelników przekraczały granice magicznej krainy, w której zwierzęta mówią ludzkim głosem, a wieczna zima ustępuje miejsca wiosennej odwilży. Zanim jednak Clive Staples Lewis powołał do życia Narnię musiał przejść własną, fascynującą i trudną drogę. Bo fikcyjne krainy nigdy nie biorą się znikąd. Stanowią owoc dziecięcych zachwytów, domowego ciepła, ale także surowych lekcji, jakie funduje nam dorosłe życie. Kultowe „Opowieści z Narnii” powracają w wyjątkowej oprawie graficznej za sprawą wydawnictwa Media Rodzina. Nowe pokolenie czytelników zyskuje okazję do ponownego odkrycia tego niezwykłego świata.
Zapach książek, czyli zaczarowane dzieciństwo
Historia twórcy „Opowieści z Narnii” zaczyna się w Irlandii Północnej. Clive Staples Lewis urodził się w 1898 roku w Belfaście, w rodzinie o silnych tradycjach prawniczych. Co ciekawe, zarówno jego ojciec Albert James, jak i matka Florence Augusta próbowali swoich sił w pisaniu prozy fantastycznej – ba, matce udało się nawet opublikować jedno opowiadanie na łamach prasy krajowej. Tak rozpoczęło się kształtowanie artystycznej wrażliwości przyszłego autora.
Fundamentem wczesnego życia przyszłego pisarza było domowe zacisze. Z jednej strony mały Clive spędzał całe godziny wraz z kuzynami w bogato rzeźbionej, dębowej szafie wykonanej przez ojca, snując dla swoich krewniaków niesamowite opowieści przygodowe. Czyż to nie szafa stała się bezpośrednim pierwowzorem wrót do Narnii? Z drugiej strony kluczowym miejscem na mapie domostwa była rodzinna biblioteka. To tam, przesiadując ramię w ramię z bratem Warrenem, młody Clive połykał książki dla dzieci, opowieści o rycerzach, mitach i dawnych cywilizacjach.
Zgodnie z refleksją psychologów kultury, otoczenie, dom i jego przedmioty realnie kształtują tożsamość człowieka. Sposób myślenia, wrażliwość, unikalne spojrzenie na świat. Dom Lewisów, ze specyficznym zapachem papieru i starannie dobranymi meblami, stał się żywym dowodem na to, jak intensywnie dzieciństwo potrafi uformować wyobraźnię przyszłego twórcy.
Wygnanie z raju – zderzenie rzeczywistością
Swoista idylla nie trwała jednak wiecznie. Zmierzch arkadyjskiego życia bywa szokujący, a Lewis dość szybko doświadczył bolesnego wygnania w życie naznaczone lękiem i strachem. Pierwszym wstrząsem była śmierć matki w 1908 roku. Po tej tragicznej stracie domowa harmonia uległa wyraźnemu zaburzeniu – ojciec zamknął się w sobie i stał się wybuchowy, a brat Warren w dorosłym życiu zmagał się z demonem alkoholizmu.
Kolejne ciosy nadeszły w szkole z internatem Wynyard School, gdzie zamiast rodzinnej biblioteki zastał chłodne, surowe mury i dyrektora o sadystycznych skłonnościach. To wtedy w sercu młodego chłopaka zgasła dziecięca wiara, ustępując miejsca rozczarowaniu i ateizmowi. Piekło I wojny światowej – służba w batalionie kadetów, rany odniesione w okopach Francji oraz śmierć najbliższego przyjaciela, „Paddy’ego” Moore’a – ostatecznie ugruntowało w nim poczucie kruchości ludzkiego losu. Mimo to Lewis dotrzymał obietnicy danej przyjacielowi i przez dekady opiekował się matką swojego zmarłego druha.
Egzystencjalny przełom dla Lewisa nadszedł na początku lat 30. XX wieku na Oksfordzie, gdzie jako wykładowca dołączył do Inklingów – legendarnej nieformalnej grupy pisarzy i intelektualistów, w której znajdował się między innymi J.R.R. Tolkien, twórca legendarnego „Władcy Pierścieni”. To pod wpływem wielogodzinnych dyskusji w oksfordzkich pubach i prywatnej korespondencji z Tolkienem Lewis powrócił do chrześcijaństwa.
Wspaniała baśń o końcu i początku nowego świata
Chrześcijaństwo i twórczość dojrzałego Lewisa różniły się jednak zasadniczo od naiwnych wyobrażeń z wczesnych lat. Były ukształtowane przez doświadczenie wojny, osobistych strat i bolesnego poznania ludzkiej natury. Pisarz pozbył się złudzeń, lecz nie popadł w zgorzknienie – jego apologetyka oraz książki zachowały niezwykłą mądrość, głęboki humanizm oraz charakterystyczny, brytyjski dystans i humor.
Dzięki temu stworzone przez niego uniwersum nie jest oczywistą historią o baśniowym rodowodzie. Bo „Opowieści z Narnii” to niesamowicie pomyślana, wielowątkowa, uniwersalna saga o wyborach, odpowiedzialności, poświęceniu, triumfie dobra nad złem i trudnej sztuce dorastania. „Opowieści z Narnii” autorstwa C.S. Lewisa to najwspanialsza seria fantasy wszech czasów, która od ponad siedemdziesięciu pięciu lat rozbudza wyobraźnię czytelników.
Niniejsze kolekcjonerskie wydanie, które ukazało się za sprawą wydawnictwa Media Rodzina, zawiera ilustracje oryginalnej ilustratorki książek o Narnii, Pauline Baynes.
Cykl siedmiu powieści fantasy napisanych przez C.S. Lewis uaważany jest za klasykę literatury dziecięcej oraz najlepszą pracę autora. Genialnie, bo w najprostszy, a więcej najlepszy sposób zrealizowano sekwencję przechodzenia do magicznego świata – przekroczenie bramy do Narnii wiąże się z wiarą, ale też z wezwaniem do wypełnienia określonej roli.






